Menu

Bez żadnego trybu

dziennik nieregularny

ZACHÓD SŁOŃCA DEMOKRACJI

pankratek

18. kwietnia 2018

Zachodzi nad Polską słońce demokracji rumieniąc się ze wstydu za nas, którzyśmy ją przeputali. Z gęstniejącego mroku wyłania się dyktatorska gęba księżyca, który, co prawda, niczego nie rozświetla, sam jednak lśni blaskiem swej pychy i spogląda z góry obdarzając nas uśmiechem zadowolonego z siebie kretyna. Czy zadufany, pochłonięty do cna pragnieniem absolutnie absolutnej władzy kretyn może rządzić prawie czterdziestomilionowym krajem? Tak, skoro dzieje się to, jak pisze Alfred Jarry, „w Polsce, czyli nigdzie”.

I to już koniec „poezji” dalej będzie prozą.

Na początek przykre wyznanie. Jestem nałogowcem. Nie wyobrażam sobie przeżycia dnia roboczego bez wysłuchania przy śniadaniu „Poranka w radiu TOK FM”. (Wyrazy uznania dla Stwórcy za to, że mój żołądek nie przepłacił jeszcze tego nałogu wrzodami). Największą tego zaletą jest, że już o godzinie 9.00 znam „przekazy dnia” głównych sił politycznych i mam satysfakcję, że często co do słowa zgaduję opinie zaproszonych publicystów.

Dziś Piotr Kraśko zaprosił na rozmowę Joannę Muchę i Katarzynę Lubnauer. Jedyne, co pozostało mi w głowie z ich bardzo kompetentnych, wyrażonych piękną polszczyzną, długimi, finezyjnie zbudowanymi zdaniami, wypowiedzi, to konstatacja, że wielkim sukcesem ich partii jest porozumienie. A  a głosi ono, że w najbliższych wyborach będą one występowały razem, zaś niekiedy osobno i będzie się to nazywało Koalicją Obywatelską. Wydarzenie na miarę porozumienia, które po długich negocjacjach zawarłem z żoną, że kiedy na obiad ja będę jadał schabowego z górą ziemniaków i kiszoną kapustą, ona raczyć się będzie zielskiem zwanym zdrową żywnością, natomiast wspólnie uzgodnimy zupę i deser i nikt nikogo nie będzie zmuszał do zmiany kulinarnych gustów.

Porażony tą radosną wieścią nie potrafiłem się już skupić na dyskusji publicystów. Natrętnie bowiem powracało w mych myślach pytanie: kogo to Q... obchodzi?!!! (sorry, ale nad cenzuralnością moich myśli nie panuję).

A całkiem już serio. Rozmowę pań z Piotrem Kraśko streścić można tak: słowotok i głuchota. Głuchota na prostą sugestię dziennikarza, że do wyborcy dotrze konkretna obietnica 300 złotych wyprawki dla każdego dziecka, nie dotrze zaś krytyczna analiza jej skutków i rozmyta w wielosłowiu propozycja rozsądniejszego ich wydawania. Dla nieuważnego słuchacza znaczy to tyle: PiS chce dać trzy stówy a oni kombinują jak ich nie dać. TAK NIE WYGRA SIĘ WYBORÓW Z POPULISTAMI!!!. Skoro ich język jest skuteczny, należy używać ich języka. Tak jak zrobił to Krzysztof Brejza przebijając platformowe ośmiorniczki pisowską ośmiornicą. I sam w trzy miesiące upuścił PiS-owi kilkanaście punktów w sondażach. Dlatego może warto piątce Morawieckiego przeciwstawić własną szóstkę, siódemkę, czy ósemkę. Przykłady? Proszę.

500+250 NA KAŻDE PIERWSZE DZIECKO                                                                                                                                                (po wyborach może się okazać, że jest to sprawa wyboru: albo 500+ na drugie dziecko do 18 roku życia, albo wersja nowa 250 na pierwsze, 300 na drugie, 400 na trzecie do ukończenia przez każde z nich 18 lat).

DLA KAŻDEGO DZIECKA NA CAŁY CZAS NAUKI DARMOWY LAPTOP + CO ROKU PENDRIVE Z KOMPLETEM PODRĘCZNIKÓW, ĆWICZEŃ I INNYCH POMOCY NAUKOWYCH.                                                                                                                                  (wyjdzie taniej niż wyprawka, a uczniowie nie będą się uginać pod ciężkimi pleckmi)

USTAWOWO TRZY NIEDZIELE WOLNE OD PRACY DLA PRACOWNIKÓW WSZYSTKICH ZAWODÓW zamiast zakazu handlu w niedzielę.                                                                                                                                                                                                              (po wyborach może się okazać, że najpierw dwie, w następnym etapie trzy)

ZNIESIENIE PODATKU OD WYNAGRODZEŃ DLA PRACUJĄCYCH STUDENTÓW STUDIÓW DZIENNYCH                                        (po wyborach etapami począwszy od ulgi 30%)

100% WYŻSZE WYNGRODZENIE ZA PRACĘ W NIEDZIELE I ŚWIĘTA.

PIT ROZLICZANY RODZINNIE.

PRACA W ADMINISTRACJI I SPÓŁKCH SKRBU PAŃSTWA TYLKO DLA FACHOWCÓW. CZYLI Z WŁŚCIWYM WYŻSZYM WYKSZTAŁCENIEM, A NA WYŻSZYCH STANOWISKACH DODATKOWO Z ODPOWIEDNIM STAŻEM PRACY.

WYNAGRODZENIA POLITYKÓW POWIĄZANE ZE ŚREDNIĄ KRAJOWĄ.

Emerytury dla kobiet, które nie nabyły praw emerytalnych, a urodziły minimum 4 dzieci +100 ZŁOTYCH DODATKU EMERYTLNEGO ZA KAŻDE DZIECKO DLA KOBIET, KTÓRE WYPRACOWAŁY SWOJĄ EMERYTURĘ                                                                         (przecież większość będzie miała emerytury poniżej minimalnej i państwo i tak będzie musiało dopłacić)

EMERYTURY BEZ PODATKU                                                                                                                                                                     (po wyborach – etapowo, poczynając np. od 20% ulgi)

i.t.d.

To tylko przykłady. Bardziej metody niż konkretu. Nie recepta. Że niekiedy cyniczne? Polityka bez zdrowej porcji cynizmu jest jak potrawa bez soli. Byle cel był szczytny a zupa nie była za słona.

A Konstytucja? Sądy? To sprawy bardzo ważne. Trzeba ciagle walczyć o to w Sejmie z wytrwałością Don Kichota i świadomością sprawy przegranej. I trzeba będzie bezwzględnie rozliczyć PiS za cały ustawowy bałagan, z całą stanowczością, ale PO WYGRNYCH WYBORACH.

Mój sympatyczny znajomy „złota rączka”, z którego pomocy korzystam przy różnych domowych awariach, o PiS-ie używa jedynie słów niecenzuralnych, ale też i mówi: wolność – jasne, sądy – jak najbardziej, Konstytucja – ważna sprawa, ale niech mi ta opozycja powie wreszcie CO JA OSOBIŚCIE BĘDĘ Z TEGO MIAŁ, że na nich zagłosuję?

Na dziś to tyle.

 

 

 

© Bez żadnego trybu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci